-MIIIIN SEEEOK!BO JA MAM PYTANIE!-krzyknęłam zirytowana gdy wracaliśmy ze szkoły.
-Jakie,znowu?-spytał zmęczony.
-No bo jeśli między tobą a mną jest siedem lat różnicy, to co ty robisz w szkole?-uznałam.
-Douczam się?-odpowiedział zdziwiony.
-No ale szkoła nie jest przez siedem lat!To jest niemożliwe!-krzyknęłam.
-Chodzę do szkoły i douczam się.To chyba nie jest trudne do zrozumienia-uznał.
-Może dla jej małego móżdżku jest...-szepnął NamJoon.Uderzyłam go w głowę.
-Sam masz mały mózg,jeśli w ogóle go masz-uznałam z uśmiechem.
-Dobra,dobra nie denerwuj się mała-uznał JiMin.
-Jeszcze słowo to wszyscy zginiecie-odpowiedziałam wchodząc na moją posesję.
-Do jutra!-krzyknął HoSeok puszczając mi buziaka.Udałam,że go łapię,rzucam na ziemię i rozgniatam butem.Uśmiechnęłam się do nich i weszłam do domu.
-Żółty Bąku!-krzyczał.
-Tak,pączku?-spytałam grzecznie.
-Czemu to zrobiłaś?-znów krzyknął.
-Ale co?-spytałam zdziwiona.
-Zdradziłaś mnie!
-Nie zrobiłam tego!-odkrzyknęłam z łzami w oczach.
-Zrywam z tobą!
-Co?Dlaczego?-spytałam.
-Bo mam innego!
-Innego?-spytałam zdziwiona.
-INNEGO PARTNERA!-krzyknął i wyszedł.Po prostu wyszedł.Nagle dookoła pojawiło się pełno czarnych postaci.
-Ki-kim jesteście?-spytałam przez łzy.Chwyciły mnie.- zostawcie mnie!Proszę!-krzyk nie pomaga.Rozerwą mnie.Ro....
-LUCY OBUDŹ SIĘ-krzyknął znajomy głos.Szybko otwarłam oczy.
-C-co jest?-spytałam zdyszana,ocierając pot.
-Znowu miałaś koszmar-uznał tata.
-Czy to znowu powraca?Czy one znowu wrócą?-spytałam wystraszona.
-Nie wiem.Może-odpowiedział mój ojciec,głaszcząc mnie po włosach.
-Nie chce ich -odpowiedziałam.
-Pora wstawać do szkoły-powiedziała mama wchodząc do pomieszczenia,nazywanego "pokojem".
"Przyleciał!Przyjdź,to go poznasz~xx"
"Przykro mi Tao,jestem jeszcze w szkole~xoxo"
"Kiedy kończysz?Przyjdę po ciebie~oxox"
"Za godzinę.Będę czekać~xxxx"
Jestem umówiona na spotkanie z chłopakiem Tao.Idealnie.
-Idziesz z nami po lekcjach na kawę?-spytał Sehun.
-Dzisiaj?Nie mogę,jestem umówiona-odpowiedziałam z smutną miną.
-Serio?A co będziesz robić?-spytał Tae.
-Pójdę poznać....-co mam powiedzieć?Chłopaka mojego przyjaciela?To brzmi dziwnie.Lepiej jakby sam im powiedział-Idę na spotkanie z moim przyjacielem.
-To masz innych przyjaciół niż my?-spytał MinSeok.
-Jednego.Kiedyś go spotkałam.A po drugie nie muszę wam się tłumaczyć!-krzyknęłam oburzona.
-Nie denerwuj się tak maleńka-uznał JiMin ze swoim uśmiechem.Pokręciłam głową i skierowałam się do mojej sali.Ostatnio dali sobie spokój.Chyba Taehyung im przemówił do rozsądku.Może ze mną nie gadają,ale też nie obrażają jak to mieli w zwyczaju.Może wtedy Tae dobrze postąpił?
-Więc na serio idziesz ze swoim kumplem?-spytał Sehun.
-Już powiedziałam,że tak.Przecież możemy iść w inny dzień,co nie?-zaproponowałam.
-W sumie masz rację.Czy przynajmniej będziemy mogli go zobaczyć?-zagadał Bhuwakul.
-Zobaczyć,zawsze z daleka-odpowiedziałam z uśmiechem,wychodząc ze szkoły.
-Nie bądź taka!-krzyknął za mną HoSeok.
-Jaka?Miła?Okej!-odkrzyknęłam zbliżając się do ZiTao.
-Cześć Lucy!-krzyknął Huang.Uścisnęliśmy się na przywitanie.
-To jest ten twój przyjaciel?!-krzyknął z daleka SeokJin.Odwróciłam się do nich i przesłałam złe spojrzenie.
-Kto to jest Lucy?-spytał zaciekawiony Tao.
-Moi Kumple z którymi się zadaje.Idioci!-krzyknęłam pokazując im środkowy palec.
-Ej,nie bądź dla nich nie miła!-krzyknął Tao idąc w tamtym kierunku.
-Co ty robisz?-spytałam zdziwiona.
-Idę się przywitać,jeśli są tacy ciekawi-uznał zbliżając się do nich.
-CO?!Nie!Nie rób tego!-krzyczałam próbując go zatrzymać.Westchnęłam i powlekłam się za nim.
-O nie!Przecież Lucy kazała nam się trzymać z daleka!-krzyczał rozbawiony NamJoon.Znów im pogroziłam pięścią,lecz gdy Tao się na mnie popatrzył przestałam.
-Więc tak.Tao to są moi kumple,Sehun,TaeHyung,MinSeok,Bhuwakul,NamJoon,SeokJin,HoSeok,JiMin,JeongGuk i YoonGi .Reszta poznajcie ZiTao-przedstawiłam ich sobie.Wymienili spojrzenia i zaczęli się śmiać.
-Siema stary!-krzyknął SeokJin.Moja mina z poważnej przeszła w zdziwioną a potem w złą.
-TO WY SIĘ ZNACIE?!-krzyknęłam zirytowana.
-Jasne!-odkrzyknął rozbawiony Tae.Fuknęłam i skierowałam się do wyjścia.
-EJ!GDZIE IDZIESZ!?-krzyknął YoonGi.
-Jak najdalej od was!-odkrzyknęłam zirytowana.Gdy po chwili znalazłam się w uścisku kogoś wysokiego,zdziwiłam się.Spojrzałam do góry i ujrzałam tą tęczową grzywę,która bujała się na boki.Zamrugałam parę razy nie dowierzając,lecz po chwili Sehun mnie puścił.Stanęłam jak wryta.Moje serce bije zbyt szybko.Czuje jak zaraz mi wyskoczy i poleci w inne miejsce.
-Już nie idziesz?-szepnął na moje ucho.Gdy po chwili usłyszałam kroki w naszą stronę,oprzytomniałam.
-To ja wam ją na jakiś czas porwę.Żegnamy!-krzyknął Tao i pociągnął mnie w kierunku ulicy.
-Mam pytanie-uznał po chwili.
-Tak?-zagadałam.
-Czy ty kręcisz z Sehunem?-spytał.
-CO?Nie!-krzyknęłam.Czuje jak moja twarz czerwienieje.
-Więc co to dzisiaj było?-spytał z swoim uśmiechem.
-NIC!-krzyknęłam zirytowana.
-Dobra,nie ważne.Powinien tu za chwilę być...-uznał gdy weszliśmy do parku.
-Okej?Więc może usiądziemy?-spytałam kierując się na ławkę.Słyszałam jak tupie za mną,więc uznałam,że chwilę na niego poczekamy.
-Tylko nie wystrasz się.Jest trochę...dziwny?-uznał z uśmiechem.
-Co to znaczy dziwny?-zagadałam.
-Obciął się na łyso...-szepnął.Cicho się zaśmiałam.Tao delikatnie klepnął mnie w ramie.Gdy Tao spojrzał się w inną stronę,też tam spojrzałam.To co ujrzałam zdziwiło mnie.Nie tego się spodziewałam.Ale dlaczego on?Nawet nie zauważyłam kiedy Huang wstał i poszedł się z nim przywitać.Gdy po chwili na mnie pokazał,zauważyłam że jego też zamurowało.Tao pociągnął go w moją stronę.
-Co wy tacy zdziwieni?-spytał zaskoczony.Żadne z nas nie odpowiedziało,tylko patrzyliśmy na siebie.-No nicYiFan. to jest Lucy,Lucy to jest YiFan.
-Wiem-burknął.
-Znacie się?-spytał.
-Właściwie to tak-odpowiedziałam,zbierając swoje manatki.
-Idziesz już?Myślałem,że przejdziemy się we trójkę...-zagadał ZiTao.
-Chętnie,ale może kiedy indziej.Jest już późno,a mam trochę zadań do zrobienia-odpowiedziałam z uśmiechem i poszłam w swoją drogę.
-Idziesz dzisiaj z nami na tą kawę czy znowu idziesz z Huangiem?-spytał YoonGi.
-Mogę z wami iść-odpowiedziałam,ubierając kurtkę.
-Wreszcie!-krzyknął uradowany MinSeok.
-Przecież prawie codziennie z wami gdzieś wychodzę-uznałam wychodząc przed szkołę.
-Cicho bądź małolacie-odpowiedział JiMin.
-Okej-uznałam kierując się w stronę kawiarni.
-Co bierzecie?-zagadał NamJoon.
-kawę?-odpowiedział Bhuwakul.
-Chodzi mi o rodzaj!-wykrzyczał zirytowany Kim.
-No taką dobrą-odpowiedział Kunpimook.NamJoon zrobił dość zabawną minę.
-To może ja zamówię?-spytał TaeHyung.
-Okej?Masz na tyle hajsu?-spytał HoSeok ruszając brwiami.
-Jasne-uznał ze spokojem.
-To my idziemy na pole-uznał Sehun wychodząc.Wyszłam razem z nimi.
-Uniesie jedenaście kubków?-spytałam.
-Pewnie nie-uznał Seokjin.
-To może pójdę mu pomóc?-spytałam.
-Okej-odpowiedział JeongGuk patrząc w telefon.Fuknęłam i weszłam ponownie do środka.Rozejrzałam się dookoła,a gdy ujrzałam Tae przy kasie podeszłam do niego.
-Jeszcze raz dziękuje-powiedział z uśmiechem do kasjerki.Spojrzałam na blat i ujrzałam 11 kaw w papierowych kubkach.
-Przyszłam ci pomóc-powiedziałam,gdy spojrzał na mnie zdziwiony.
-Nie trzeba.Poradzę sobie bez problemu-uznał z irytacją w głosie.
-Chce ci po prostu pomóc wziąć kubki i wynieść je z tobą-powiedziałam i wzięłam cztery.
-Jeśli już musisz-uznał i wziął pozostałe sześć.To,że wziął więcej nie jest przez to,że ma większe dłonie.
-Czemu jesteś taki nie miły?-spytałam gdy kierowaliśmy się do drzwi.Gdy nie usłyszałam odpowiedzi trochę się zasmuciłam.Czyżbym coś zrobiła?
Rozerwą mnie.Czuje pociągnięcia z każdej strony.
-Proszę.Proszę z-zostawcie mnie-mówiłam cicho przez łzy.
Czarne istoty są wszędzie.Widzę czarność.Czuję ból.
Już nie widzę czarności.Widzę jasność.Ta jasność boli.
Teraz są białe postacie.Mają igły i nitki.
Wbijają mi je w całe ciało.To boli.
-PROSZĘ!PROSZĘ PRZESTAŃCIE!-krzyk nie pomaga...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem.W tamtym tygodniu nie było rozdziału.Przepraszam.Wybaczcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz